- Żyrafy w PN Arusza, w tle wulkan Meru
- Podejście do obozu Barafu z widokiem na Kilimandżaro
- Obóz na plateau Shira z widokiem na Kilimandżaro
- Obóz Karanga na zboaczach Kilimandżaro
- Starzec afrykański z Kilimandżaro w tle
- Tragarz na zboczach Kilimandżaro, w oddali widoczna syllwetka wulkanu Meru
Będzie to opowieść o górach, ludziach i emocjach.
Wyprawa na Kilimandżaro jest jak gorąca kawa z lodami. Z rozległej, płaskiej i rozgrzanej słońcem sawanny wyrasta oprószony śniegiem potężny wulkan. Zbocza góry porastają drzewiaste paprocie, lobelie i starce afrykańskie jak w jurajskim lesie. Z każdym metrem wznosimy się do surowego królestwa zachowanych tam jeszcze lodowców aby w końcu stanąć na samym wierzchołku afrykańskiego kontynentu (5896 m n.p.m.).
Sylwetkę Kilimandżaro najpiękniej zobaczymy z pobliskiego wulkanu Mt Meru (4566 m n.p.m), na który warto wejść wcześniej aby zdobyć aklimatyzację wysokościową.
- Kilimandżaro w chmurach widziane z podejścia na Mt Meru
- Obóz Shira o zachodzie słońca
- Lodowiec na szczycie Kilimandżaro o wschodzie słońca
Kilimandżaro przyciąga co roku tysiące ludzi magią najwyższego szczytu Afryki. Dla niektórych jest kolejnym trekkingowym celem, dla innych sporym wyzwaniem, górską drogą do spełnienia marzenia, odskocznią od problemów, nadzieją na zmianę. Wchodząc na szczyt turyści często zabierają ze sobą bagaż rozmaitych emocji. Dla tych emocji i dla wspaniałej ekipy przewodników i tragarzy, którzy otaczają turystów troskliwą opieką i komfortem wracałam na Kilimandżaro.
- Wejście na szczyt Kilimandżaro z widokiem na szczyt Mawenzi
- Kilimandżaro – widok z obozu Barranco























